Kiedy w gminnym planie ochrony ludności pojawia się rubryka „miejsca doraźnego schronienia", łatwo odczytać ją jako zamknięcie sprawy. Obiekt wskazany, oznakowany, wpisany do ewidencji, obowiązek odhaczony. Problem w tym, że miejsce doraźnego schronienia nie jest budowlą ochronną, jak schron czy ukrycie. Jest raczej obietnicą, że jakieś istniejące pomieszczenie da się w razie potrzeby do czegoś przystosować.
Podstawą jest art. 102 ustawy z 5 grudnia 2024 roku o ochronie ludności i obronie cywilnej (Dz.U. 2024 poz. 1907). Mówi on, że organ, czyli wójt, burmistrz, prezydent miasta, starosta albo wojewoda, organizuje miejsca doraźnego schronienia przez nakaz przystosowania pomieszczeń budynków, garaży podziemnych, tuneli, budowli ziemnych i wykopów do tymczasowego ukrycia ludności. Słowo „tymczasowego" jest tu istotne. Ustawodawca nie udaje, że buduje twierdzę. Opisuje doraźność i nazywa ją po imieniu.
Konkret pojawił się dopiero w rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 9 lipca 2025 roku (Dz.U. 2025 poz. 932), które weszło w życie 29 lipca. Dopiero ono mówi, jak MDS ma wyglądać: 1,5 m² powierzchni na osobę, 2 m² dla osoby poruszającej się na wózku, wysokość pomieszczenia co najmniej 2 metry, wentylacja zdolna utrzymać przez 48 godzin tlen na poziomie minimum 18 procent i dwutlenek węgla poniżej 2 procent, oświetlenie nie mniejsze niż 50 luksów, oznakowanie międzynarodowym znakiem obrony cywilnej i napisem „MIEJSCE DORAŹNEGO SCHRONIENIA". Od 1 stycznia 2026 roku ten standard trzeba projektować w nowych budynkach mieszkalnych wielorodzinnych i użyteczności publicznej, dla których wniosek o pozwolenie na budowę złożono po 31 grudnia 2025 roku.
Czego na tej liście nie ma
Ta lista wygląda solidnie, dopóki nie zestawi się jej z tym, czego na niej nie ma. Nie ma hermetyzacji. Nie ma filtrowentylacji, czyli układu, który zasysa powietrze z zewnątrz przez filtry i utrzymuje wewnątrz nadciśnienie. Nie ma progu wytrzymałości konstrukcji na falę uderzeniową, jaki definiują kategorie odporności od S-0 do S-3 dla schronów i od U-1 do U-3 dla ukryć. MDS ma osłonić ludzi przed odłamkami, gruzem i warunkami atmosferycznymi przez czas liczony w godzinach. Wobec skażenia chemicznego, opadu promieniotwórczego czy bezpośredniego trafienia jest bezradny, bo nigdy nie miał być na to odpowiedzią. To jest podłoga systemu, nie jego dach.
Najtańsza rubryka, ukryty rachunek
I tu pojawia się pytanie, które w gminnej tabeli wygląda najkorzystniej: ile to kosztuje. Na pierwszy rzut oka niewiele. Oznakowanie, wpis do ewidencji, wskazanie pomieszczenia, które i tak stoi. Na tle budowy ukrycia czy schronu miejsce doraźnego schronienia jest tanie. Tyle że oznaczyć obiekt to nie to samo co utrzymać go w gotowości. Strop podziemnego parkingu policzono na ciężar samochodów, nie na gęsty tłum i nie na obciążenie spadające z góry. Żeby taki strop naprawdę dał schronienie, trzeba sprawdzić jego nośność, a często również wzmocnić, na co w kryzysowej sytuacji może zabraknąć czasu. To wszystko jest kosztem, którego nie widać w tabeli. Widać go dopiero wtedy, gdy trzeba go ponieść.
Największy koszt to jednak koszt założenia. Ustawa mówi tu w konkretnych liczbach. Art. 90 nakazuje zaplanować miejsca w obiektach zbiorowej ochrony dla co najmniej 50 procent przewidywanej liczby ludności w mieście i co najmniej 25 procent poza miastem. Ale co ważne, w samych budowlach ochronnych (czyli w schronach i ukryciach) musi mieć zapewnione miejsce 25 procent mieszkańców miast i 15 procent ludności w obszarach pozamiejskich, pozostała część może zostać rozlokowana w MDSach. Prawo z góry dopuszcza więc, że sporą grupę ludzi przypisze się do najsłabszego szczebla, a wymagania ustawy i tak będą spełnione.
Gmina, która dostosuje się do tych przepisów, na papierze ma pokrycie: mieszkańcy przypisani do obiektów, liczba miejsc policzona, sprawozdanie wygląda dobrze. To poczucie pokrycia jest wygodne i właśnie dlatego bywa groźne, bo odracza rozmowę o tym, czego MDS nie zapewni. Miejsce doraźnego schronienia nie jest ochroną ludności. Jest odroczeniem decyzji o ochronie ludności, zapisanym akurat w tym miejscu, które tę decyzję ma pozornie zastępować.

Co z tym zrobić
Co z tego wynika dla kogoś, kto układa gminny plan i nie chce, żeby był planem na papierze. Przede wszystkim rozdzielenie dwóch rzeczy, które ustawa celowo trzyma osobno: minimum, które trzeba zapewnić, i poziom, który realnie chroni. MDS jest minimum i jako minimum jest w porządku, pod warunkiem że nikt nie myli go z sufitem. Kolejny krok to inwentaryzacja istniejących obiektów pod kątem tego, które z nich dałoby się realnie podnieść do kategorii ukrycia, a nie tylko oznakować jako doraźne. Trzeci to poważne potraktowanie rozwiązań, w których obiekt użytkowy w czasie pokoju, parking, magazyn czy część handlowa, jest od początku projektowany tak, by w razie potrzeby stać się czymś więcej niż pomieszczeniem z tabliczką. To kosztuje na starcie i oszczędza dokładnie wtedy, gdy liczy się już tylko jedno: czy instalacja się uruchomi.
Pytanie, które warto zadać nad gminną tabelą, nie brzmi więc, czy mamy miejsca doraźnego schronienia. Brzmi: co stanie się w każdym z tych obiektów w godzinie, w której będą naprawdę potrzebne, i kto to sprawdził. Jeśli odpowiedź kończy się na tabliczce z napisem, tabliczka jest wszystkim, co gmina kupiła.
---
W Eltel zajmujemy się warstwą, która decyduje, czy obiekt ochronny zadziała w chwili próby: sterowaniem, monitoringiem parametrów i integracją filtrowentylacji. Jeśli gmina albo inwestor zastanawia się, które z istniejących obiektów da się podnieść wyżej niż do poziomu doraźnego, audyt tej warstwy jest niezłym pierwszym krokiem.
---
Źródła:
- Ustawa z dnia 5 grudnia 2024 r. o ochronie ludności i obronie cywilnej, Dz.U. 2024 poz. 1907, art. 84, 90 i 102
- Rozporządzenie MSWiA z dnia 9 lipca 2025 r. w sprawie warunków organizowania oraz wymagań, jakie powinny spełniać miejsca doraźnego schronienia, Dz.U. 2025 poz. 932
- Rozporządzenie MSWiA z dnia 21 lutego 2025 r. w sprawie kryteriów uznawania obiektów budowlanych albo ich części za budowle ochronne, Dz.U. 2025 poz. 235







